
Walka o play-offy: Rusza turniej play-in w NBA
Koniec kalkulacji i taryfy ulgowej – NBA wchodzi w najbardziej gorący okres, w którym jeden słabszy wieczór może przekreślić starania z całego sezonu. Turniej play-in startuje z ogromnym uderzeniem, stawiając pod ścianą takie marki jak Golden State Warriors czy Miami Heat, podczas gdy ekipy z Filadelfii i Phoenix walczą o natychmiastową przepustkę do głównej drabinki. Sprawdź, kto boryka się z kluczowymi kontuzjami i jakie scenariusze czekają nas w walce o ostatnie bilety do fazy play-off.
Play-in NBA rusza dziś. Stawka? Ostatnie bilety do play-offów
Sezon zasadniczy NBA jest już zamknięty, a teraz wchodzimy w etap, w którym nie ma miejsca na kalkulacje. Dziś startuje turniej play-in, czyli szybka i bardzo niewdzięczna droga do play-offów dla zespołów z miejsc 7–10 w obu konferencjach. W pierwszych parach Phoenix Suns zagrają z Portland Trail Blazers, a Orlando Magic zmierzą się z Philadelphia 76ers. Zwycięzcy tych spotkań od razu meldują się w głównej drabince.
Druga grupa drużyn ma trudniej. Charlotte Hornets, Miami Heat, Los Angeles Clippers i Golden State Warriors zaczynają od meczów o wszystko, a żeby awansować dalej, muszą wygrać dwa razy z rzędu. To oznacza zero marginesu błędu i pełne ciśnienie już od pierwszego gwizdka. Krótko mówiąc: zaczyna się granie na serio.
Kto zagra z kim? Drabinka Play Off-ów
Po wyłonieniu par fazy play-off oraz turnieju play-in, przed Golden State Warriors i Miami Heat stoi wyjątkowo trudne wyzwanie. Obie drużyny rozpoczynają rywalizację z dziesiątej pozycji, co oznacza, że aby awansować do play-offów, muszą odnieść dwa zwycięstwa. Co więcej, oba spotkania rozegrają na parkietach rywali.
Konferencja Wschodnia:
- Detroit Pistons (1) – 76ers / Magic / Hornets / Heat
- Boston Celtics (2) – 76ers / Magic / Hornets / Heat
- New York Knicks (3) – Atlanta Hawks (6)
- Cleveland Cavaliers (4) – Toronto Raptors (5)
W turnieju play-in zagrają:
- Philadelphia 76ers (7) – Orlando Magic (8)
- Charlotte Hornets (9) – Miami Heat (10)
Konferencja Zachodnia:
- Oklahoma City Thunder (1) – Suns / Blazers / Clippers / Warriors
- San Antonio Spurs (2) – Suns / Blazers / Clippers / Warriors
- Denver Nuggets (3) – Minnesota Timberwolves (6)
- Los Angeles Lakers (4) – Houston Rockets (5)
W play-in zmierzą się:
- Phoenix Suns (7) – Portland Trail Blazers (8)
- Los Angeles Clippers (9) – Golden State Warriors (10)
Na Wschodzie 76ers i Magic grają o szybki awans
W Konferencji Wschodniej najważniejszym meczem otwarcia będzie starcie Philadelphia 76ers z Orlando Magic. Zwycięzca tego pojedynku zapewni sobie miejsce w play-offach, a przegrany dostanie jeszcze jedną szansę w meczu ostatniej szansy ze zwycięzcą pary Charlotte Hornets – Miami Heat. Taki układ sprawia, że ekipy z miejsc 7 i 8 są w wyraźnie lepszym położeniu.
W samej drabince play-offów pewne są już inne zestawienia na Wschodzie. New York Knicks trafią na Atlanta Hawks, a Cleveland Cavaliers zmierzą się z Toronto Raptors. Czekają też najwyżej rozstawione zespoły, czyli Detroit Pistons i Boston Celtics, które poznają swoich rywali dopiero po rozstrzygnięciach w play-in.

Miami Heat w trudnym położeniu, a raport zdrowotny nie pomaga
Miami Heat wchodzą do play-in z 10. miejsca, więc ich ścieżka jest najtrudniejsza z możliwych. Najpierw muszą pokonać Hornets, a potem jeszcze wygrać z przegranym starcia 76ers – Magic. Do tego oba mecze mogą zadecydować o całym sezonie, więc każda gorsza kwarta może zaboleć podwójnie.
Nie brakuje też znaków zapytania kadrowych. W Heat na pewno nie zagrają Dru Smith i Nikola Jović, a występ Pelle Larssona pozostaje decyzją meczową. W 76ers pewny jest brak Joela Embiida, za to status Johni’ego Broome’a określono jako game time decision. W Orlando pod obserwacją są Jonathan Isaac i Jett Howard, więc rotacje mogą się jeszcze delikatnie zmienić tuż przed pierwszymi meczami.
Zachód zapowiada się naprawdę ostro
W Konferencji Zachodniej sytuacja wygląda równie ciekawie, a może nawet bardziej wybuchowo. Phoenix Suns i Portland Trail Blazers walczą dziś o bezpośredni awans do play-offów, natomiast Los Angeles Clippers i Golden State Warriors staną do pojedynku, którego przegrany po prostu kończy sezon. Tu nie trzeba dodatkowej reklamy — stawka robi robotę sama.
W gotowej części drabinki wszystko też wygląda bardzo solidnie. Oklahoma City Thunder zakończyli sezon regularny jako liderzy Zachodu z bilansem 64-18 i czekają na rywala z play-in. San Antonio Spurs również są już pewni miejsca i czekają na końcowe rozstrzygnięcia. Z kolei Denver Nuggets zagrają z Minnesota Timberwolves, a Los Angeles Lakers podejmą Houston Rockets.
Raporty zdrowotne
Golden State Warriors znaleźli się pod ścianą, bo start z 10. miejsca oznacza konieczność wygrania dwóch spotkań bez potknięcia. Najpierw trzeba przejść Clippers, a potem jeszcze dołożyć kolejne zwycięstwo. To najtrudniejszy scenariusz w play-in i dokładnie taki sam problem mają na Wschodzie Miami Heat.
Injuries 4/14
MIA:
Pelle Larsson – Questionable
Nikola Jovic – OutCHA:
NonePOR:
Jerami Grant – Questionable
Damian Lillard – OutPHX:
Grayson Allen – Questionable— Underdog NBA (@UnderdogNBA) April 14, 2026
Na Zachodzie sporo uwagi będzie też skupione na raportach medycznych. W Warriors decyzja o występie Draymonda Greena i Quentena Posta zapadnie dopiero przy meczu. Clippers czekają na status Kawhiego Leonarda i Isaiaha Jacksona. W meczu Suns – Blazers również są niewiadome: w Phoenix pod znakiem zapytania stoi Grayson Allen, a w Portland Jerami Grant. Jeśli któryś z tych graczy nie wyjdzie na parkiet, układ sił może się trochę przestawić.
Play-in to krótka droga, ale bardzo brutalna.
Dzisiejszy start play-in otwiera najbardziej nerwowy fragment sezonu dla drużyn z dolnej części tabeli. Suns, Trail Blazers, Magic i 76ers są o jedną wygraną od play-offów. Hornets, Heat, Clippers i Warriors mają trudniej, bo potrzebują dwóch zwycięstw, a jedno potknięcie oznacza koniec grania.
Na tym etapie liczy się już nie tylko forma, ale też zdrowie, szerokość składu i odporność na presję. Kilka nazwisk w raportach medycznych może jeszcze mocno wpłynąć na obraz pierwszych meczów. Jedno jest pewne: dziś NBA wchodzi w ten moment sezonu, który ogląda się z lekkim napięciem i bez odrywania wzroku od parkietu.
